bgpw blog

    blog Biblioteki Głównej PW

    Wpisy z okresu: 7.2008

    Fotokody 
    (ang. matrix code) to informacje zapisane w postaci dwuwymiarowej (2D) w
    niewielkich czarno-białych  obrazkach
    zbudowanych z kwadratów.
    Kody kreskowe są znane i używane od dawna. Kod
    kreskowy jednowymiarowy stanowił szereg równoległych do siebie kresek o różnej
    grubości i odstępie między nimi, natomiast dwuwymiarowe kody kreskowe, tzw.
    matrycowe, wykorzystują w swojej budowie białe i czarne komórki o określonej
    szerokości.
    Kody dwuwymiarowe mogą być piętrowe lub matrycowe. Większą popularność zyskały kody matrycowe zapewniające możliwość większego zagęszczenia danych.

    Główne
    zalety fotokodów to, m.in.:
    - możliwość umieszczenia na mniejszej powierzchni
    większej ilości informacji nadającej się do automatycznego odczytu
    - lepsze zabezpieczenia oraz kodowanie informacji
    uwzględniające technikę wykrywania i korygowania błędów
    - odczyt kodów częściowo uszkodzonych
    - dzięki możliwości zakodowania kilku tysięcy
    znaków ASCII posiadanie podręcznej bazy danych, którą tworzy kod matrycowy
    Wykorzystać więc można fotokody na fakturach,
    dokumentach przewozowych oraz dowodach rejestracyjnych pojazdów, tam gdzie
    istnieje potrzeba zgromadzenia dużej ilości informacji o danych klienta czy
    pojazdu.
    Do odczytu kodów dwuwymiarowych używa sie specjalnych skanerów 2D, które wykorzystują kamery cyfrowe do przetwarzania obrazu, a dzięki temu odczyt kodów, tekstów OCR oraz wykonywanie zdjęć odbywa się w dowolnym trybie.

    Pomysł
    zastosowania fotokodów przy wykorzystaniu telefonii komórkowej powstał kilka
    lat temu w Azji.

    Usługa polega na szybkim
    dotarciu do informacji przy pomocy aparatu fotograficznego zainstalowanego w
    różnych modelach telefonów komórkowych, wyposażonych w odpowiednią aplikację.
    Wystarczy zeskanować kod i potwierdzić akcję telefonu, żeby dostać się do
    informacji multimedialnej. Tym sposobem nie trzeba wypisywać długiego, czasem
    skomplikowanego adresu internetowego, żeby dotrzeć do informacji. Dzięki
    fotokodom możliwe będzie nie tylko uzyskanie informacji, ale też opłacanie
    usług.

    Fotokody stosuje się już w wielu krajach, m.in. we
    Francji i Hiszpanii. Mozna je znaleźć w gazetach, na plakatach, ulotkach, bilboardach, przystankach komunikacyjnych, biletach cyfrowych, wizytówkach czy nalepkach na puszkach. Kod może umożliwiać dotarcie do pliku tekstowego np. zawierającego informację, która nie pojawiła się w papierowym wydaniu gazety, czy tez do multimedialnego pliku prezentującego np. szczegóły oferowanej podróży wakacyjnej, może prezentować jakieś wydarzenie polityczne.
    Wiecej o fotokodach można przeczytać w artykule Przemysława Poznańskiego i Piotra Miączyńskiego „Witajcie w Matriksie” (Gazeta Wyborcza z 28 lipca).
    Również w Polsce użytkownicy
    telefonów będą mogli korzystać z fotokodów.
    Od 1
    lipca klienci Orange mogą bezpłatnie testować fotokody.  Wspólny, jednolity technologiczny standard tej usługi tworzą we współpracy 4 polscy operatorzy (Orange, Plus, Era i Play). Oficjalnie usługa ma być dostępna od stycznia 2009 r. Operatorzy prowadzą teraz rozmowy z firmami i władzami miejskimi na temat usług, w których możnaby zastosować fotokody. Np. w muzeach fotokody mogłyby odsyłać turystów zagranicznych do wielojęzycznych informacji o obiektach.

    Jak fotokody, użyteczne dla użytkownika
    korzystającego z telefonu komórkowego możnaby wykorzystać w bibliotekach?
    Na pewno do szybkiego łączenia ze stronami domowymi
    bibliotek, katalogami on-line itp. Fotokody mogłyby być umieszczone na
    plakatach i ulotkach informacyjnych bibliotek, odsyłając do szerszych
    informacji umieszczonych w Internecie. Można sobie też wyobrazić fotokody
    naklejone na książce, z których czytelnik dowiadywałby się kiedy upływa termin
    wypożyczenia czy też ile już wynosi opłata za przetrzymane książki :).
    Fotokod mógłby też odsyłać do zestawienia książek o
    podobnej tematyce. Możliwości jest dużo.
    O rosnącej modzie na fotokody świadczy fakt, że
    jeden z najbardziej popularnych serwisów społecznościowych Facebook.com również
    postanowił zastosować fotokody i uruchomił na swojej stronie aplikację („Add to
    friends”), umożliwiającą stworzenie kodu 2D zawierającego informacje o profilu
    użytkownika w serwisie. Użytkownik może potem taki kod wydrukować na swoje
    koszulce, plecaku czy torebce.


    Jakie są minusy fotokodów?
    Trzeba posiadać nowoczesny telefon, żeby z nich korzystać, a takich aparatów w
    kraju jest ok. 5 mln na 30 mln używanych. Część klientów może tez nie potrafić
    lub nie chcieć zainstalować sobie
    niezbędnej
    do wczytywania kodów aplikacji.

    MM

    Po przeprowadzonej na
    początku lipca kontroli bezpieczeństwa i higieny na stanowiskach pracy w
    Bibliotece nasuwa się kilka uwag. Zauważone nieprawidłowości to przede
    wszystkim brudne klawiatury i monitory, niezabezpieczone kable na podłodze,
    bałagan na biurkach.
    Oprócz takich typowych
    niedociągnięć chciałabym zwrócić uwagę na dość drażliwy problem.

    Poruszanie tematu higieny
    osobistej jest bardzo kłopotliwe.
    Osoba, która systematycznie zapomina się umyć nie
    identyfikuje przykrego zapachu. Wszelkie dyskretne pociągnięcia nosem, które
    mają zasugerować iż „coś brzydko pachnie” są tak traktowane jakby były
    kierowane do kogoś innego.


    A tymczasem przepocone
    ubranie plus brudne ciało tworzą mieszankę zapachową utrzymującą się w
    pomieszczeniach, w których taki delikwent przebywa.
    W jaki sposób poruszyć
    temat, żeby samemu nie stać się grubiańskim i nietaktownym?
    Czy lepiej jest zatykać
    nos, nieustannie wietrzyć pomieszczenie czy też przyzwyczaić się do przykrego
    zapachu?

    A może lepiej otwarcie powiedzieć, że ten problem zaczyna
    być nie do zniesienia?


    Hmmm… Wypowiedzenie wprost tego typu uwagi jest
    żenujące i wiąże się z ogromnym stresem.

    Trudno jest powiedzieć
    otwarcie osobie sympatycznej i ma ogół bardzo lubianej – „Umyj się, bo
    śmierdzisz”.
    Nikt nie chce w nietaktowny i niegrzeczny sposób urazić drugiego
    człowieka.

    Z drugiej strony ten człowiek nie zwraca uwagi na
    to, iż osoby, które są zmuszone z nim współpracować wzdrygają się z
    obrzydzenia.

    Proszę – jeśli jesteś
    osobą, która dziś rano nie zdążyła umyć się albo nie zmieniła bielizny
    osobistej, ewentualnie uważa, że dezodorant jest szkodliwy dla zdrowia :
    przyjmij do wiadomości, że zapach Twego ciała może być dla wszystkich
    przebywających z Tobą osób  bardzo uciążliwy.
    Przepraszam wszystkie
    osoby, które uważają, iż o takich tematach nie wypada rozmawiać.
    Ja uważam, że w XXI w., w
    dobie wysokich standardów higieny, nie wypada się nie myć. Należy też zwracać
    większą uwagę na to, jak widzą nas inni. Pamiętajmy – jak cię widzą, tak cię
    piszą.

    VF

    Wczoraj, 21 lipca 2008  został złożony w Sądzie Statut i nastąpiła rejestracja Związku Zawodowego Bibliotekarzy i
    Pracowników Bibliotek „Bibliotekarze
    Polscy”, zwanego dalej ZZBiPB „Bibliotekarze Polscy”.
     ZBiPB jest jednolitym,
    dobrowolnym, samorządnym i niezależnym związkiem zawodowym powołanym do
    reprezentowania oraz ochrony praw i interesów zawodowych i socjalno-bytowych
    swoich członków.
    Miałam przyjemność
    uczestniczyć w opracowywaniu Statutu.
    Prace trwały od czerwca 2008. 16 czerwca w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie odbyło się Ogólnopolskie Spotkanie Bibliotekarzy, dotyczące założenia  Związku Zawodowego Bibliotekarzy Polskich. Na spotkaniu wyłoniono grupę inicjatywną, która miała podjąć prace nas Statutem Związku. Spotkanie grupy inicjatywnej, prowadzone przez bibliotekarzy z  Biblioteki Uniwersyteckiej w Białymstoku.  odbyło się 28 czerwca w Bibliotece Narodowej w Warszawie. Z grupy inicjatywnej wyłoniono Violettę Frankowską (BGPW), Dorotę Bednarczyk i Adama Stopę, którzy zarejestrowali wczoraj Związek w XIV Wydziale Gospodarczym KRS w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy.

    Mamy nadzieję, że nowy związek
    aktywnie będzie działać na rzecz nie tylko polepszenia
    warunków pracy bibliotekarzy, ale też poprawy ich pozycji
    zawodowej i postrzegania zawodu bibliotekarza w społeczeństwie.

    VF

    W Bibliotece Cyfrowej  PW mamy nowa kolekcję – Ikonografia, w której prezentowane będą fotografie, grafiki, pocztówki i inne dokumenty ze zbiorów naszej biblioteki. Zaczynamy od pokazania zdjęć Henryka Poddębskiego (1890-1945), wybitnego warszawskiego fotografika, dokumentalisty pierwszej połowy XX w.
    Poddębski, członek Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego na zlecenie Wydziału Turystycznego w Ministerstwie Robót Publicznych gromadził dokumentację fotograficzną poszczególnych regionów Polski.
    Na początek pokażemy zdjęcia obiektów architektury rezydencjonalnej, wykonane w latach 30. XX w.
    Z udostepnianiem materiałów ikonograficznych w bibliotekach cyfrowych czy w ogóle w Internecie wiąże sie szereg problemów nie tylko technicznych, ale też związanych z opisem dokumentów, a także problemów prawnych. Ciekawy artykuł na ten temat napisali w 2005 r, w postaci „dwugłosu” Mirosław Górny i Jakub Skutecki – „Problemy udostepniania zbiorów ikonograficznych w bibliotekach cyfrowych”.
    Zbiory ikonoraficzne, stare widokówki, ryciny budzą zainteresowanie użytkowników, ale też i chęć wykorzystania ich do własnych celów, czasem komercyjnych. Autorzy wspomnianego wyżej artykułu zastanawiali się czy jest sens stosowania jakichś specjalnych zabiegów, które miałyby uchronić cyfrowe materiały ikonograficzne przed nieuprawnionymi użytkownikami, np. przed wydawcami pocztówek.
    Jednym z rozwiązań jest umieszczanie zdjęć w niskiej rozdzielczości i o niskiej jakości, co niestety obniża ich atrakcyjność i zakłamuje nieco ich faktyczny wygląd w oczach odbiorcy. Inne rozwiązanie to zabezpieczanie przed kopiowaniem, które utrudnia trochę działanie piratom, ale też nie jest zaporą nie do przebycia.
    Jeszcze inny sposób to stosowanie znaków wodnych.  Wg definicji z Wikipedii cyfrowy znak wodny to technologia służąca do oznaczania plików dźwiękowych oraz zawierających obrazy.
    „Metoda cyfrowego znaku wodnego polega na umieszczeniu cyfrowego sygnału wewnatrz cyfrowej treści. Taki zapis do pliku unikalnej kombinacji bitów identyfikującej twórcę lub właściciela majatkowych praw autorskich może stanowić trudne do wykrycia i usunięcia zabezpieczenie. Wiąże się to jednak z pogorszeniem jakości danych zapisanych w pliku”.
    W praktyce stosuje sie więc na ogól widoczny znak wodny, który ma zapobiec bezmyślnemu skopiowaniu zdjęcia i umieszczeniu go na innych stronach internetowych. Znak wodny umieszczany jest zwykle w dolnym prawym rogu obrazka. Może zawierać logo czy nazwę właściciela oraz datę i znak Copyright. Jest naniesiony bezposrednio na obraz, a nie za pomocą kodu html. Znak wodny nie powinien nadmiernie rzucać się w oczy i przeszkadzać odbiorcy.
    Rzecz jasna znak wodny nie jest wystarczającym zabezpieczeniem przed nieuprawnionym skopiowaniem. Wprawny „pirat” usunie go w pare minut, ale większość kopiujących, to po prostu internauci szukający ładnych zdjęć, pasujących im do własnego serwisu, którym usuwanie znaku zajmie już znacznie więcej czasu, więc zazwyczaj zniechęca ich to przed kopiowaniem.
    Na pytanie czy warto w ogóle stosować zabezpieczenia skoro są one do złamania można odpowiedzieć, za Jakubem Skuteckim,  że  nie jest to argument na rzecz ich zaniechania. Nikt rozsądny nie zostawia przecież otwartych drzwi w swoim domu, zdając sobie przecież sprawę, że włamywacz poradzi sobie z zamkiem.

    MM

       Okres wakacji, czas
    wypoczynku, słonecznej pogody, relaksu i spokoju. Niestety w życiu bywają też
    smutne chwile. W dniu 11 czerwca odeszła od nas Hania Srebnik – wieloletni
    pracownik Oddziału Aktualizacji BGPW – skromna, pracowita, lubiana i szanowana
    przez wszystkich koleżanka.

       Nosząc w sercach żałobę nikt nie spodziewał się, że
    los nie oszczędzi nam kolejnego ciosu.W poniedziałkowy poranek 23 czerwca
    dotarła do wszystkich zaskakująca i porażająca wiadomość o śmierci Zbyszka
    Lewandowskiego. Nikt nie spodziewał się, że tak pełen życia człowiek nie pojawi
    się już wśród nas. Wiedzieliśmy o jego zmaganiach z chorobą, ale spodziewaliśmy
    się, że niebawem do nas wróci.

       Nie jest łatwo pisać o człowieku, z którym
    jeszcze przed kilkoma tygodniami prowadziło się rozmowy, kiedy miejsce nadziei
    na powrót do zdrowia zajmuje smutek i żal po jego odejściu.

       Pracował w
    Bibliotece „od zawsze”. Znany był szeroko, nie tylko wśród pracowników
    bibliotek PW. Aktywnie działał w NSZZ „Solidarność”, której był członkiem
    założycielem w Politechnice Warszawskiej i przewodniczącym Koła Solidarności w
    BG PW. Uśmiechnięty, pogodny, pomagał wszystkim, którzy pomocy potrzebowali.
    Był zawsze szczery i otwarty. Ludzie nie obawiali się zwracać do niego ze
    swoimi problemami, gdyż w każdym widział dobre strony i dobre intencje. Jego
    zaangażowanie w działalność związkową, jego wrażliwość na problemy pracownicze
    i ludzkie były wszystkim znane. Walczył o pomoc zarówno finansową, jak i
    prawną. Od lat organizował pomoc dla Domów Dziecka, które są wspierane przez
    naszą Bibliotekę.

       Nie wszyscy wiedzą o innej sferze jego działalności. Lubił
    pisać, spod jego pióra wyszedł szereg felietonów (nie tylko o bibliotece),
    dowcipnych, zabawnych, ale także na tematy poważne. Zamieszczane były w prasie
    solidarnościowej i innej. Miał też w swoim dorobku książkę
    kryminalno-obyczajową. Planował napisanie wspomnień. Niestety, choroba mu to
    uniemożliwiła, nie pozwoliła też na odbycie podróży, o których marzył.
    Nadrzędną wartością była dla niego rodzina, o której stale myślał, szczególnie
    w ostatnim okresie.

      

        „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” – ta myśl
    nasuwa się zawsze gdy opuszczają nas ludzie bliscy. Pamiętajmy o Zbyszku, jako
    o pogodnym, pełnym humoru i życzliwości człowieku, bo z pewnością takim
    chciałby pozostać w naszej pamięci. Pamiętajmy o jego rodzinie, tak jak on
    pamiętał o innych.

     

    DP, EM

       
    Idziemy z duchem czasu i 
    zakładamy blog BGPW, który związany będzie z Biblioteką Politechniki Warszawskiej, bibliotekami cyfrowymi, bibliotekami jako takimi, sprawami ‘okołobibliotecznymi’, a
    także z Internetem, jako narzędziem umożliwiającym dotarcie do informacji.
    Duch czasu nazywa się w tym przypadku Web 2.0, albo,
    bardziej ściśle, Library 2.0 i oznacza nowy trend w rozwoju bibliotek (może już
    nie tak nowy, bo teraz „na topie” jest Web 3.0), związany oczywiście z
    przemianami w Internecie. Web 2.0 był kolejnym etapem w rozwoju Internetu,
    ogólnie rzecz ujmując, oznaczającym interaktywny Internet. Wraz z Web 2.0
    pojawił się termin Library 2.0, dość rewolucyjny dla tradycyjnego pojmowania
    biblioteki, bo oznaczający aktywne uczestnictwo czytelnika w tworzeniu
    biblioteki i zerwanie z przestarzałą ofertą biblioteki tradycyjnej. A więc
    biblioteki orientują się teraz na użytkownika, którego zachęcają do
    uczestnictwa w tworzeniu, ulepszaniu usług nie tylko wirtualnych, ale i
    tradycyjnych. My też zachęcamy :).

    Umberto Eco w eseju „O bibliotece” zastanawiał się jaka jest
    funkcja biblioteki:


    „Być może na początku, w czasach Assurbanipala albo
    Polikratesa, chodziło o gromadzenie zwojów lub woluminów, żeby się nie
    zawieruszyły. Potem, jak mi się wydaje, odgrywa sporą rolę tezauryzacyjną:
    zwoje nie były tanie. Następnie, w okresie benedyktyńskim, przepisywanie;
    biblioteka staje się jakby strefą tranzytową: książka dociera, zostaje
    przepisana, oryginał lub kopia wracają na swoje miejsce. Sądzę, że w niektórych
    okresach, być może gdzieś między Augustem a Konstantynem, funkcją biblioteki
    było również umożliwienie czytania, a więc w mniejszym lub większym stopniu,
    stosowano się do uchwały UNESCO, zawartej w tomie, który dzisiaj do mnie
    dotarł, głoszącej, że jedną z funkcji biblioteki jest umożliwienie publiczności
    czytania książek. Ale potem powstały, jak mi się zdaje, biblioteki, które miały
    uniemożliwić czytanie, ukryć, chronić książki”.


    Dalej Umberto Eco przedstawia słynny dziewiętnastopunktowy
    wzorzec złej biblioteki, którego tu już nie będę cytować, zostawiając to na
    inna okazję :).

    Umberto Eco na okładce książki

       Umberto Eco na okładce książki „O bibliotece”. Warszawa 2007 Świat Książki




       Jak jest teraz? Biblioteki starają się zapewnić czytelnikowi
    jak najszybsze dotarcie do informacji poprzez biblioteki cyfrowe, czasopisma i
    książki elektroniczne, do książek poprzez katalogi on-line i możliwość
    zamawiania przez Internet, a w ujęciu niewirtualnym zapewniają wolny dostęp do
    zbiorów. Użytkownik może aktywnie uczestniczyć w tworzeniu bibliotek, nie tylko
    poprzez udział w forach dyskusyjnych czy blogach, czy tworzeniu własnego
    profilu czytelniczego (zakładki, „półki użytkownika”, informacje otrzymywane
    przez email i RSS), ale też może oceniać zawartość zbiorów, dodawać ciekawe
    linki do serwisów dziedzinowych, czy współtworzyć opisy publikacji dodając
    słowa kluczowe. Może też dodawać prace naukowe, artykuły w repozytoriach
    cyfrowych, a także recenzje zamieszczonych artykułów.

       Czym jeszcze mogą być biblioteki? Może „środkiem na
    przypominanie sobie”. Na jednej z 8 ksiąg z brązu i miedzi tworzących główną
    elewację BUW-u cytowany jest fragment z dialogu „Fajdros” Platona, dotyczący
    pisma: „Ty jesteś ojcem liter, zatem przez dobre serce dla nich przypisałeś im
    wartość wprost przeciwną tej, którą one posiadają naprawdę. Ten wynalazek
    niepamięć w duszach ludzkich posieje, bo człowiek, który się tego wyuczy,
    przestanie ćwiczyć pamięć, zaufa pismu i będzie sobie przypominał wszystko z
    zewnątrz, ze znaków obcych jego istocie, a nie z własnego wnętrza, z siebie
    samego. Więc to nie jest środek na pamięć, tylko środek na przypominanie
    sobie”.

       
    Cóż, jak widać, pismo też było kiedyś wynalazkiem rewolucyjnym, któremu
    nie ufano i które zakłóciło tradycyjny porządek rzeczy.


    MM

    Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 bgpw blog Design by SRS Solutions

    • RSS