bgpw blog

    blog Biblioteki Głównej PW

    Wpisy z okresu: 4.2009

    3 maja za kilka dni, a w Auli Politechniki można obejrzeć wystawę „Polska. Tradycje parlamentaryzmu do 1791 r.”, zorganizowaną pod patronatem Ewy Tomaszewskiej, posła do Parlamentu Europejskiego.
    Wystawa obrazująca demokratyczny dorobek Rzeczpospolitej Obojga Narodów od XIV w. do Konstytucji 3 maja (1791) i utworzenia Komisji Edukacji Narodowej, pokazywana była w styczniu 2009 r. w Brukseli.
    Wystawę można oglądać w Auli Dużej Gmachu Głównego PW do 30 kwietnia w godz. 9-20.






    fot. M.Miller

    MM
     

    23 kwietnia odbyła sie w Sejmie konferencja „Otwarte zasoby edukacyjne w Polsce”, zorganizowana przez Koalicję Otwartej Edukacji, pod patronatem Marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, który dokonał otwarcia konferencji.

    fot.1-2. Grażyna Kiwała

    Celem konferencji było przybliżenie polskim parlamentarzystom modelu otwartej edukacji i otwartych materiałów edukacyjnych.
    Zaprezentowano dotychczasowe osiągnięcia w zakresie budowania otwartych zasobów nie tylko w kraju, ale też za granicą (prof. Richard Baraniuk reprezentujący projekt Connexions, Rice University i Susan d’Antoni, UNESCO).
    Moderatorem sesji konferencyjnych była Bożena Bednarek-Michalska (SBP).

    Spośród polskich prelegentów ciekawe wystąpienie miał prof. dr hab. Marek Niezgódka (ICM UW), który zwrócił uwagę na płynną granicę między nauką i edukacją, na fundamentalną zmianę w komunikowaniu się i dostępie do treści naukowych, na rolę otwartych repozytoriów, alternatywną wobec tradycyjnych modeli wydawniczych, na rewolucję w dzieleniu się prawami własności intelektualnej, na zacieranie się sztywnej granicy między twórcami a odbiorcami treści naukowych. Profesor mówił o konieczności uznawania dokonań naukowych, publikowanych w modelach otwartych, który to standard zbyt wolno przyjmuje sie w Polsce. Wskazał na rolę agencji rządowych we wprowadzeniu zasady mandatoryjnego udostepniania publikacji naukowych, wyników badań, finansowanych ze środków budżetowych w modelach otwartych.
    Uznał też, że od niekomercyjnego i powszechnego dostępu do elektronicznych zasobów wiedzy zależy rozwój społeczenstwa wiedzy i konkurencyjność naszej gospodarki.
    Posłów reprezentowali Krzysztof Tyszkiewicz (PO), który mówil o inicjatywie „Wolne podręczniki” i programie pilotażowym „Laptop dla gimnazjalisty” oraz Andrzej Celiński (SdPl), który uznał
    wprowadzenie otwartych zasobów edukacyjnych za obowiązek ciążący też na organach państwowych.
    W dyskusji poruszono takie problemy jak:
    - mizerne finanse polskiej nauki i w związku z tym opory przed udostępnianiem za darmo wyników badań i danych
    - udostepnianie urzędowych dokumentów takich jak normy
    - niebezpieczeństwo utraty bezposredniego kontaktu z książką i wyręczanie w myśleniu przez nowoczesne środki edukacyjne
    Odpowiedział (m.in.) prof. Niezgódka, który stwierdził, że grozi nam raczej wykluczenie cyfrowe, a nieumiejętnośc posługiwania sie technikami informacyjnymi może spowodować utratę szansy na rozwój społeczeństwa wiedzy. Dodał też, że dostęp do technologii cyfrowych jest z założenia tylko wstępem do kontaktu z wiedzą i zachetą do zapoznania się z oryginalnymi źródłami naukowymi.

    Linki
    O konferencji na stronie Koalicji Otwartej Edukacji
    Program konferencji
    Informacja o konferencji na stronie MEN
    Wolne Podreczniki

    MM

    Światowy Dzień Książki dzisiaj.
    Święto wywodzi sie z Katalonii, gdzie 23 kwietnia od wieków obchodzony jest dzien jej patrona – św. Jerzego. Kobiety obdarowywane sa tego dnia czerwonymi różami, symbolizującymi krew smoka pokonanego przez św. Jerzego, a  mężczyźni otrzymują od pewnego czasu podarunki w postaci książek.
    23 kwietnia 1616 r. jest datą symboliczną w historii literatury, tego dnia zmarli Miguel de Cervantes, Wiliam Shakespeare i Inca Garcilaso de la Vega.
    W 1926 z pomysłem organizacji światowego dnia książki wystąpil wydawca Vicente Clavel Andrés, a w 1995 UNESCO ustanowiło doroczne święto mające promować czytelnictwo i ochronę własnosci intelektualnej.
    Właściwie oficjalna nazwa to Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich.
    Strona UNESCO o Światowym Dniu Książki.
    Można z tej strony ściągnąć tegoroczny okolicznościowy plakat



    O dniu Sant Jordi można poczytać na stronie Katalonii.


    Vista parcial del Jardí del Palau Robert durant la Diada de Sant Jordi de 2007. Fotografia: Elena Encinas.23-04-2005

    W Polsce uruchomiono specjalną stronę o Światowym Dniu Książki:  www.swiatowydzienksiazki.pl
    Można tu znaleźć informacje o konkursach i okolicznościwowych imprezach, takich jak:
    - 18-19 kwietnia „Weekend z różą” organizowany przez księgarzy.
    - 21 kwietnia „Konferencja prasowa ŚDK” w warszawskiej siedzibie PAP.
    - 23 kwietnia „Tramwaj literacki” (w Warszawie)
    - 23 kwietnia uroczysta Gala ŚDK, podczas której wręczone zostaną nagrody laureatom konkursów.

    Poza tym księgarnie oferują dziś promocje dla czytelników, np. w MPiK przy zakupie 3 książek za jedną się nie płaci, a w Merlinie – do 60% zniżki.

    MM

    Nasza niezmożona koleżanka VF, działająca aktywnie na polach służbowym i społecznym, znalazła trochę czasu i zamierza  prowadzić na blogu cykl ‚Bibliotekarskim zezem’.
    Będzie zabawnie, może nieco kontrowersyjnie, w każdym razie z przymrużeniem oka.
    Poniżej pierwszy odcinek.

    bibliotekarskim zezem

    Będąc młodą bibliotekarką na swej wysuniętej placówce,
    wszedł raz do mej biblioteki użytkownik o wyglądzie studenta.
    – Dzień dobry pani, poproszę żółty skrypt z chemii!
    – Proszę zapodać autora lub sygnaturę.

    Ech…
    prawie jak z pamiętnika młodej lekarki.

    Nasza
    rzeczywistość nie jest może tak kolorowa… Te nasze
    cienie i blaski układają się w dni, lata…

    Na
    zapleczu stara gwardia skrzętnie opracowuje zasoby. Na froncie działają
    śliczne, młodziutkie bibliotekarki. Biblioteka jest dla wielu drugim domem.
    Spędza się tu połowę życia.

    W naszym
    babińcu jest tylko kilku panów. Są lubiani, bo ich żarty  zawsze rozbawią, wręcz ożywią  zapracowane koleżanki. Ale dzis nie o nich napiszę.

    Nasza
    koleżanka – Wiola – za kilka dni zmienia stan cywilny. Uch, posypią się
    gratulacje!

    Pomimo,
    iż mężatki i rozwódki mają swoje zdanie na temat związków, generalnie lubimy
    panów.

    Droga
    koleżanko, życzę Ci abyś uzbroiła się w dobre rady, tylko po to aby z nich nie
    skorzystać. Wejdź na Nową Drogę Życia ufna i radosna. Ciśnie mi się na pióro
    wredna myśl, że ta radość zwykle trwa pierwszy rok małżeństwa… a później
    życie pisze taki scenariusz, że tylko usiąść i…

    Ale
    Ciebie to nie spotka.

    Nie mogę
    Ci tego obiecać ale od obiecywania jest oblubieniec.

    Założysz
    piękną, białą suknię…

    A kiedy
    rzucisz bukiet, to weź w garść wałek do robienia ciasta i przeczytaj instrukcję
    nr 1: jak wychować męża. Po czym zapoznaj się z instrukcją nr 2: ułatw sobie
    życie i zamiast wałkować placek na makaron, postaraj się o dania z kiepskiej
    stołówki. Wtedy Twój wybrany nauczy się gotować. Będziesz miała pożytek!

    Sprawą
    pierwszej wagi będzie nauczenie go, że jak sam nie zrobi zakupów, to będzie
    głodował. Sprzątacie razem. Popatrz na swoje dłonie… Nie trzeba długo szukać
    - masz taki palec, który nazywa się wskazujący. Zawsze go używaj. Facet nie
    jest w stanie sam dostrzec co jest do zrobienia.

    Dalsze
    rady, posypią się później. Pamiętaj – cokolwiek zrobisz… i tak możesz tego
    żałować.

    Będziesz
    za dobra – faceta zemdli i poszuka sobie innej. Będziesz za ostra – ucieknie do
    koleżanki, która się nad nim ulituje.

    Te
    słodkie słowa pisze do Ciebie tylko trochę wredna i odrobinę zazdrosna
    koleżanka, której młodość minęła jak sen i z całą pewnością nie trafi się jej
    taki fajny kawaler.

    Wiolu, znając Twoje poczucie humoru, pozwoliłam sobie na te mało litościwe żarciki. Wiedz, że my, młode i młode inaczej bibliotekarki trzymamy za Ciebie kciuki. Sto lat Młodej Parze!!!

    VF

    Bibliotekarze, to przede wszystkim ludzie skromni, pracowici, pracujący
    na rzecz innych. Są niezbędnym ogniwem w procesie edukacyjnym. Nie są
    nastawieni na samodzielny rozwój, ale nieustannie podnoszą swoje kwalifikacje
    aby coraz lepiej prezentować bazy, zasoby i informacje. Zdobywają nowe
    umiejętności mając świadomość, że za swoją wiedzę, doświadczenie i pracę nie
    otrzymają innej nagrody niż satysfakcja użytkownika.

    Bardzo dobrym okresem dla bibliotekarzy, zwłaszcza dla pracowników bibliotek uczelnianych były lata dziewięćdziesiąte. Z mocy art. 77
    ustawy z 12. września 1990 roku o szkolnictwie wyższym (Dz. U. Nr 65, poz. 385,
    ze zm.) do kustoszy i starszych bibliotekarzy były stosowane odpowiednio
    przepisy dotyczące nauczycieli akademickich – grupy pracowników
    naukowo-dydaktycznych, niezależnie od tego, czy byli zatrudnieni na podstawie
    mianowania (w uczelniach publicznych), czy na podstawie umowy o pracę (w
    uczelniach niepublicznych). Oznaczało to między innymi, że przysługiwało im
    prawo do wydłużonego (6-tygodniowego) urlopu wypoczynkowego.
    Niestety, kolejna Ustawa
    nie przyniosła zmian na lepsze. Była napisana w pośpiechu, bez znajomości
    realiów i przyniosła więcej szkody niż pożytku.
    Według art.108 obowiązującej z dnia 27 lipca 2005 roku – Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz.
    U. Nr 164, poz. 1365), nauczycielami akademickimi są wyłącznie dyplomowani
    bibliotekarze oraz dyplomowani pracownicy dokumentacji i informacji naukowej,
    zatrudniani na stanowiskach enumeratywnie wyliczonych w art. 113 ustawy. Nie ma
    wśród nich stanowisk starszego kustosza i starszego bibliotekarza, co oznacza,
    że pracownicy zatrudnieni na tych stanowiskach nie są wg nowej ustawy
    nauczycielami akademickimi i nie przysługują im uprawnienia pracownicze
    zastrzeżone wyłącznie dla nauczycieli akademickich.

    Był to pierwszy cios wymierzony w bibliotekarzy. Kolejnym, również
    wynikającym z Ustawy, było odebranie prawa do nagrody rektorskiej za prace
    wspierające dydaktykę.

    Następnym ciosem jest groźba utraty stanowiska w przypadku
    bibliotekarzy mających wykształcenie wyższe 
    magisterskie inne niż bibliotekarskie. Bibliotekarze zostali zmuszeni do
    uzupełnienia wykształcenia samodzielnie opłacając studia podyplomowe. Pomimo,
    iż pracodawca złagodził nieco wydatek przyznając 50% zwrot  z funduszu na cele edukacyjne, to i tak był
    to ogromny ubytek w budżecie i tak skromnie wynagradzanych bibliotekarzy. Po
    uzupełnieniu wykształcenia bibliotekarze nie 
    otrzymali wyższego wynagrodzenia tylko zachowali swoje stanowisko.
    Poczucie krzywdy rosło. Tym bardziej, że tylko część dyrektorów bibliotek
    wyższych uczelni bardzo wspierała swoich pracowników w działaniach mających na
    celu odzyskanie dłuższego wymiaru urlopu. Ci szczęśliwcy odzyskali prawo do 36
    dniowego urlopu. Pozostali podlegają pod Kodeks Pracy i mają prawo tylko
    do 26 dni urlopu wypoczynkowego. Przywileje zostały utracone ale wymagania
    wobec pracowników bibliotek stale rosną.

    Bibliotekarze
    poczuli się osamotnieni we wszystkich swoich działaniach. Nie mieli wsparcia w
    kolegach z bibliotek o innych profilach. Brak wspólnych interesów. I
    nne
    problemy. Duże rozproszenie. Nic dziwnego, że sprawie nie pomogła Skrótowa opinia dr hab. prof. UMCS Teresy Liszcz, ani pisma słane do
    Ministra Nauki i Szkolnictwa  Wyższego. Wsparcie Związku Zawodowego
    Solidarność oraz Związku Zawodowego Nauczycielstwa Polskiego, dość słaby oddźwięk i
    małe wsparcie ze strony Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich także nie mogło
    pomóc.

    Środowisko nigdy nie było zintegrowane.
    Biblioteki Uczelniane nie widziały
    potrzeby kontaktów z Bibliotekami Szkolnymi ani Pedagogicznymi, ani z  Bibliotekami Publicznymi. Pierwszym sukcesem
    i niestety jedynym było zintegrowanie się Bibliotek Uczelnianych. Uświadomiono
    sobie, że jesteśmy zbyt małym środowiskiem aby stanowić grupę nacisku.

    Niestety…
    wielu bibliotekarzy zwątpiło,
    że jakiekolwiek działania mogą przynieść dobre
    zmiany. Powoli umierała nadzieja i duch walki.

    Właśnie w
    takiej chwili objawiło się nowe środowisko – prężne, zdeterminowane, gotowe
    podjąć na nowo działania. Bibliotekarze z Białegostoku wystąpili z inicjatywą
    zjednoczenia środowiska bibliotekarskiego. Ta inicjatywa powiodła się.
    Przedarto się przez procedury biurokratyczne.
    Z własnych środków opłacono
    prawników. Poniesiono niezbędne koszty po to aby powstał jednolity, dobrowolny,
    samorządny i niezależny Związek Zawodowy
    Bibliotekarzy i Pracowników Bibliotek „Bibliotekarze Polscy
    ”.

    W dniu 7 marca 2009 r. w Bibliotece Narodowej w
    Warszawie odbył się pierwszy Zjazd Delegatów Związku Zawodowego „Bibliotekarze
    Polscy”.

    Na historycznym Pierwszym Zjeździe w dniu 7 marca 2009 roku wyłoniono
    Zarząd Związku. Przewodniczącą została Jolanta Kudrawiec (Białystok).
    Wiceprzewodniczący Związku to : Monika Curyło (Kraków), Violetta Frankowska
    (Warszawa) oraz Jan Gosiewski (Warszawa). Funkcję skarbnika objął Leszek
    Szafrański (Kraków), sekretarza – Adam Stopa (Warszawa).

    Viola Frankowska i Jolanta Kudrawiec na Zjeździe w Bibliotece Narodowej

    Liczymy
    na to, że bibliotekarze zechcą wstępować w struktury swojego Związku,  pomogą w tworzeniu związków zakładowych w
    swoich macierzystych instytucjach.
    Bo tylko silny, liczny i reprezentatywny Związek ma szansę walki o prawa i
    interesy zawodowe i socjalno-bytowe swoich członków.

    Nasza strona: www.zzbp.pl

    Adres internetowy: bibliotekarzepl@gmail.com

     

    VF

     

     




    I juz po  Świętach. Chciałam napisać, że nie lubię poniedziałku, ale to wtorek…
    Tak czy owak, powrót po Świętach zawsze jest nieco stresujący.
    I przeczytałam własnie coś niespodziewanego i stresującego chyba (?!) o bibliotekarzach – otóż wg raportu brytyjskich psychologów najbardziej zestresowani są bibliotekarze. Przeczytać można o tym więcej w dzisiejszej notatce na stronie Dziennik.pl.
    Wcześniej o badaniach brytyjskich psychologów nt. najbardziej stresującego zawodu pisał Marcin Malinowski na swoim blogu www.malin.net.pl, na podstawie artykułow z BBC News i Times Online.
    Bibliotekarze są sfrustrowani brakiem szans na awans i podwyżkę i nikłym wykorzystaniem wiedzy i umiejętności, które zdobyli na studiach. Ich praca często sprowadza się do tkwienia za biurkiem, wsród stosu zakurzonych regałów i podawania książek czytelnikowi.
    Ale tym co stresuje bibliotekarzy najbardziej jest brak zainteresowania ich losem, ich pracą i brak wsparcia ze strony psychologów czy specjalnych szkoleń,  którą to pomoc otrzymuja np. policjanci. 
    Badania przeprowadzono na 300 osobach z 5 różnych zawodów (poilcjant, strażak, nauczyciel, kierownik pociągu i bibliotekarz). Przy czym badacze założyli, że najmniej stresujący zawód to bibliotekarz i wyniki ich mocno zaskoczyły. Wzięto pod uwagę 9 stresorów, m. in. ilość pracy, wielkość zarobków, satysfakcja z pracy.

    MM

    Wesołych, spokojnych, zdrowych i pogodnych Świąt!

    Jajek tęczą malowanych

    Świąt radośnie roześmianych


    w śmigus dyngus dużo wody


    szczęścia zdrowia i pogody


    niech zajączki i baranki


    i kurczaczki i pisanki


    zdobią stoły z święconkami


    mazurkami i babami


    Niechaj szczęście wszystkim sprzyja


    radość miłość nie przemija

    Dom
    Dziecka w Białołęce prowadzony jest przez Zgromadzenie Sióstr Rodziny Maryi.
    Jego początki sięgają 1925 roku kiedy to parcelowano majątek Białołęka Dworska.
    Obok dworku stały dwa drewniane domy gdzie znajdowała się karczma zwana
    „Łapigrosz”. Kiedy siostry dowiedziały się o sprzedaży tych budynków, postarały
    się o środki do zakupu ich na własność Zgromadzenia. Po remontach i adaptacji
    budynków już wiosną 1926 roku przyjęto pierwszą partię dzieci.

    Kontakty BG PW z
    tą placówka sięgają lat 70-tych.
    Pierwszą akcję pomocy siostrom przeprowadziła
    Biblioteka Wydziału Inżynierii Środowiska ale o tym pamiętają już nieliczni.
    Pracownicy Biblioteki Głównej szybko włączyli się w to przedsięwzięcie.
    Najpierw organizowaliśmy zbiórki rzeczy dla wychowanków Domu Dziecka, które 2,
    3 razy w roku zawoziliśmy do Białołęki. Potem udało się nam wciągnąć w pomoc
    Związek Zawodowy Solidarność, który każdego roku planuje w swoim budżecie
    dofinansowanie  podopiecznych
    zgromadzenia. Początkowo pieniądze przeznaczaliśmy na paczki, które w Wigilie
    dzieci znajdowały pod choinką. Teraz, w dobie
    ogólnokrajowego kryzysu, zawozimy
    do sióstr pieniądze. Nasza akcja charytatywna zawsze spotykała się z dużym
    zrozumieniem i poparciem dyrekcji, która często uczestniczyła w naszych
    wyprawach do Domu Dziecka w Białołęce. Sercem i duszą całej akcji jest nasza
    koleżanka Pani Danusia Łomża, która nie tylko zabiega o pieniądze ale również
    wzięła na siebie obowiązek rozliczania się z wszystkich wydatków. Siostry
    przysyłają na jej ręce rachunki, które potem należy
    skrupulatnie rozliczyć u
    sponsora jakim jest Solidarność. Postaraliśmy się również o to aby Politechnika
    Warszawska rezerwowała każdego roku 2 skierowania na kolonie dla dwóch
    wychowanków Domu Dziecka. Ten letni wypoczynek jest dofinansowywany przez
    Zakładowy Fundusz Socjalny PW. W tym roku przeprowadziliśmy akcję pomocy w
    kwietniu tuż przed Świętami Wielkanocnymi. Zawiezione pieniądze i zebrane przez
    nas rzeczy będą świątecznym zajączkiem dla dzieci. Po raz kolejny przekonaliśmy
    się, że atmosfera w zakładzie, zwanym obecnie Domem Dziecka – Caritas jest miła
    i rodzinna.

    W wyprawie na Białołękę w imieniu całej naszej bibliotekarskiej
    społeczności wzięły udział: Pani Dyrektor Elżbieta Dudzińska, Danuta Łomża,
    Małgorzata Wornbard. W podziękowaniu otrzymaliśmy piękne świąteczne kartki
    wykonane osobiście przez dzieci. Jeżeli ktoś chce otrzymać taką kartkę
    zapraszamy do Oddziału Opracowania.
     

     

    MW

    Ciężki
    jest żywot bibliotekarza!

    Pewnego
    dnia w ramach utrzymania stanowiska musiałam podjąć decyzję o wybraniu miejsca
    na praktyki. Jakie miejsce wybrać? Łatwe i przyjemne, czy też trudne ? Nie
    byłabym sobą, gdybym wybrała te łatwe. Dział Opracowania Książek i Zbiorów
    Specjalnych, od czasu do czasu, otrzymuje mapy do opracowania. W związku z tym
    postanowiłam odbyć praktykę zawodową w Centralnej Bibliotece Geografii i
    Ochrony Środowiska Instytutu Geografii i Zagospodarowania Przestrzennego PAN.
    Kiedy przeglądałam instrukcję dotyczącą dokumentu kartograficznego przekonałam
    się na co się „porwałam”. Takie określenia jak między innymi obraz
    teledetekcyjny, charakterystyka spektralna (widmowa), akustyczna, dane o
    anomaliach siły ciężkości Bouguer’a, hipsometria, izobaty, batymetria, czy
    odwzorowania np. odwzorowanie pseudowalcowe Mollweidego itp. spowodowały, że
    zaczęłam myśleć: czy i jak sobie poradzę z tak trudnymi określeniami, które
    należy uwzględniać w polu stałej długości 008 ? Na szczęście, panie prowadzące
    praktyki, stwierdziły, że takie dane podaje się jedynie wtedy kiedy występują
    na mapie. Pokazały, mnie, osobie tylko z wykształceniem bibliotekarskim, jak
    należy czytać mapę np. z punktu widzenia występującej na niej rzeźby terenu. Z cierpliwością o nieskończonej wręcz skali,
    tłumaczyły mi na czym polega obliczanie współrzędnych. Wzór jest łatwy, ale
    trzeba podjąć rozważną decyzję, czy wybieram punkty najbardziej odległe na
    mapie czy też jeżeli na mapie występują stopnie, warto się nimi kierować. Panie
    opiekujące się mną stwierdziły, że jest bardzo mała ilość osób opracowujących
    dokumenty kartograficzne. Biblioteki niemieckie rzadko kiedy opracowują jako
    pierwsze współczesne dokumenty kartograficzne. Pani kierownik Biblioteki dała
    mi przykład pracownika, który mając wykształcenie geograficzne podjął się
    opracowywania rzeczowego dokumentu. Pracownik ten stwierdził, że nie sądził, że
    może to być tak trudne.

    16.03.09
    byłam, w ramach zwiedzania Biblioteki, Wydziału Geografii i Studiów
    Regionalnych UW na zebraniu pracowników Katedry Kartografii. Zebranie prowadził prof.
    dr hab., Władysław Pawlak, główny twórca „Atlasu Śląska Dolnego i Opolskiego wyd.
    2. Z jaką swadą, ten drobnej postury Pan, opowiadał o swoich przeżyciach
    związanych z tym , że kiedy chciał wydać 2 wyd. atlasu, w KBN stwierdzono, że
    nie dadzą Profesorowi żadnej dotacji finansowej, ponieważ ich zdaniem nie jest
    to praca naukowa. Z jakim uporem i zacięciem, przy niskich nakładach
    finansowych, najczęściej własnych, Profesorowi udało się dojść do celu.

    Na
    zakończenie mojej praktyki spotkało mnie coś bardzo miłego. Panie otrzymały
    wejściówkę na otwarcie wystawy ”Hoppe, Lindley, WPG, kartografia warszawska
    1641-2009” w siedzibie Muzeum Geodezyjnego Warszawskiego Przedsiębiorstwa
    Geodezyjnego S.A. w Warszawie przy ul. Nowy Świat 2. Bardzo mnie zainteresowały
    wszelkie oznaczenia jakie występowały na mapach. Nauczona już czym jest
    dokument kartograficzny wieloczęściowy i współwydany szukałam odpowiedzi na
    pytanie do jakiego rodzaju zaliczyć daną mapę. Na wystawie j
    ednym z najciekawszych eksponatów jest najstarszy plan całej
    Warszawy z 1641 roku wykonany przez Israela Hoppego.

    Il.. z katalogu wystawy „Hoppe, Lindley, WWPG, Kartografia warszawska 1641-2009″

    Nie mniej interesującym
    eksponatem okazała się mapa topograficzna por. Kiriczenki z r. 1874, której
    tytuł w polskim tłumaczeniu brzmi: „Mapa okolic Warszawy zdjęta przyrządami w
    1872 roku przez topografów Sztabu Warszawskiego Okręgu Wojskowego pod
    kierunkiem Korpusu Topografów Wojskowych porucznika Kiriczenko, wykonana w
    1874 roku”. Z rodziny Lindleyów „Planami Lindleyów (Lindleya)”,  z lat 1883-1915, na potrzeby budowy
    warszawskich wodociągów zajmowali się: Wiliam Heerlein Lindley, syn Williama
    Lindleya. Z okazji 150-lecia narodzin Josepha Lindleya, najbardziej
    związanego z Warszawą, przygotowano gabinet w stylu epoki całkowicie Jemu
    poświęcony.

    Od stałego współpracownika
    Biblioteki, w której odbywałam praktyki, Pana Ostrowskiego – pasjonata
    interesującego się dokumentami kartograficznymi, dowiedziałam się również, że w
    Muzeum Historycznym m. st. Warszawy zorganizowano wystawę zatytułowaną „Plany i
    mapy Moskwy od XVI do XXI wieku”. Została ona zorganizowana przy współpracy z
    Muzeum Historii Moskwy. Wystawa będzie czynna do 24.05.09.


    Il.. z katalogu wystawy „Hoppe, Lindley, WWPG, Kartografia warszawska 1641-2009″

    Praktyka okazała się bardzo
    interesującą chociaż trudną. Przy opracowywaniu dokumentów kartograficznych
    potrzebną okazała się wiedza nie tylko bibliotekarska ale także geograficzna i
    historyczna. Co mnie zatem dalej czeka? Zdobycie dwóch fakultetów: z zakresu
    geografii i historii? Czy też branie udziału w kursach poświęconych dokumentowi
    kartograficznemu oraz konferencjach czy seminariach ? Czas pokaże. Jednego
    jestem pewna, zawsze mogę liczyć na pomoc dwóch, skromnych, ale jakże
    kompetentnych i życzliwych Pań z Działu Kartografii Centralnej Biblioteki
    Geografii i Ochrony Środowiska : p. Grażyny Dudzickiej i p. Ireny Grzybowskiej.

    MK

     

    Kwiecień to miesiąc składania przez pracowników BG PW
    wniosków o dofinansowanie letniego wypoczynku.
    Wypłata świadczeń z Funduszu
    Socjalnego do których zaliczamy także pomoc finansową dla osób znajdujących się
    w trudnej sytuacji życiowej oraz dla osób dotkniętych zdarzeniami losowymi,
    następuje w terminie nie dłuższym niż 2 miesiące od daty złożenia wniosku. W
    związku z tym Rektorska Komisja ds. Zakładowego Funduszy Świadczeń Socjalnych
    pracuje bez wytchnienia abyśmy na czas otrzymali pieniądze, których zawsze
    brakuje na urlopach, wczasach czy rodzinnych wycieczkach.
    Dziennie rozpatrujemy
    dziesiątki a czasem i setki podań. Przyznanie świadczeń socjalnych oraz ich
    wysokość zależy m. in. od sytuacji rodzinnej i materialnej osoby uprawnionej.

    Każdy wniosek wymaga więc odpowiednich przeliczeń wg obowiązujących w danym
    roku tabel określających procentowe stawki. Tak, to ciężka praca ale wykonujemy
    ją z przyjemnością. Oto krótki fotoserwis: przedstawiciele Komisji
    Rektorskiej,  Jacek Trojanowski, Małgorzata Wornbard i Marian Kowalski przy pracy:


    fot.1-2.J.Trojanowski

    MW

    Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 bgpw blog Design by SRS Solutions

    • RSS