bgpw blog

    blog Biblioteki Głównej PW

    Wpisy z okresu: 6.2009

    23 czerwca odbyła się w Muzeum Powstania Warszawskiego XIV konferencja z cyklu
    digitalizacja, poświęcona tym razem problemom cyfryzacji zbiorów muzealnych i dzieł
    sztuki. Konferencja nieco odmienna od poprzednich z cyklu, na co wpływ miała zapewne
    specyfika zbiorów muzealnych, różniąca się od zasobów bibliotecznych i archiwalnych (program konferencji).


    Fot. M.Wornbard

    Jednym z głównych zagadnień było rozszerzenie tradycyjnych funkcji muzeów, w związku z
    rozwojem nowoczesnych technologii (informatyzacji, digitalizacji) i powstawaniem kolekcji
    z założenia wirtualnych.
    Tej tematyce poświęcone było wystąpienie dr hab. Doroty Folgi
    Januszewskiej z Uniwersytetu Kardynała Wyszyńskiego – „Nowe i stare funkcje muzeów z  wykorzystaniem technologii informatycznych: aspekty informacyjne, prawne, etyczne i
    ekonomiczne”.
    Prelegentka zwróciła uwagę na takie zjawiska, jak: znaczne różnice w
    strukturze zbiorów tradycyjnych i wirtualnych, zmiany w sposobie opracowywania zbiorów,  nowe metody
    konserwacji (konsultacje on-line z ekspertami specjalizującymi się w określonych typach
    obiektów), zmiany w sposobach dokumentacji, w nowych formułach publicznego udostępniania, zupełnie
    nowe typy zbiorów np. Muzeum Opowiadaczy Historii. 
    Przemiany te wpływają na
    przekształcenia w strukturze zarządzania muzeum. Wzrasta rola informatyków czy
    administratora bazy danych. Istotnym problemem jest też dostosowanie rozwiązań prawnych
    do specyfiki muzeów po części prezentujących zbiory wirtualne.

    Standardom opisu obiektów muzealnych i unifikacji tych standardów w celu umożliwienia
    wymiany informacji poświęcony był referat Agnieszki Jaskanis (Muzeum Archeologiczne w
    Warszawie) – „Sieciowy System Wymiany Informacji Muzealnej (SSWIM)”.  System
    ten, opracowany na podstawie wieloletnich doświadczeń muzealników polskich, uwzględnia
    zalecenia międzynarodowych organizacji, takich jak ICOM CIDOC czy Getty Institute. Referentka porównała standard SSWIM do znanych standardów bibliotecznych DublinCore i
    Marc21, wskazując na pewne podobienstwa i możliwości unifikacji.

    Przy okazji wyszła pewna niezgodność poglądów muzealników i bibliotekarzy na specyfikę
    digitalizacji zbiorów. Prelegentka powiedziała, że digitalizacja obiektów muzealnych jest
    znacznie bardziej pracochłonna niż zbiorów bibliotecznych, bo digitalizacja jednego obiektu
    muzealnego trwa minimum 45 min, a zeskanowanie książki o 2,5 tys. stron może na
    nowoczesnych skanerach trwać  tylko 1 godzinę. No cóż, po pierwsze: ile bibliotek w Polsce
    dysponuje takim supernowoczesnym zautomatyzowanym skanerem? Po drugie: nawet jeśli
    godzinę trwa skanowanie tych 1200 stron, to co otrzymujemy na wyjściu? Wcale nie gotowy
    dokument, tylko 1200 odrębnych skanów. Dokument musi zostać OCR’owany, co umożliwi
    jego przeszukiwalność, „oczyszczony” z zakłóceń, zapisany w odpowiednim formacie,
    opisany właściwymi metadanymi. A poza tym te 1200 stron to ciągle jest 1 książka, 1
    dokument, 1 obiekt. Oczywiście digitalizacja zbiorów muzealnych z racji na wielką
    różnorodność obiektów, często konieczność oddania ich trójwymiarowości, nastręcza
    zupełnie inne trudności niż dokumenty biblioteczne.


    Interesującą prezentację dotyczącą udostępniania zdigitalizowanych dzieł sztuki, na
    przykładzie kolekcji kartograficznej, przedstawiła Anna Kuśmidrowicz-Król z Zamku
    Królewskiego w Warszawie. Na podstawie zabytkowych map z prywatnej kolekcji „Imago
    Poloniae” dr. Tomasza Niewodniczańskiego, prelegentka pokazała rolę map jako pośrednich
    nośników informacji historycznej, politycznej, społecznej, a także dokumentujących
    aktywność oficyn wydawniczych.

    „Obiekty zabytkowe w polskich bibliotekach cyfrowych” przedstawił prowadzący
    konferencję, dr Henryk Hollender (Wyższa Szkoła Handlu i Prawa im. Ryszarda Łazarskiego,
    zwracając uwagę na możliwości wyszukiwawcze Federacji Bibliotek Cyfrowych i znaczenie
    metadanych i mechanizmów przeszukiwania tekstów dla uporządkowania, grupowania i
    indeksowania zdigitalizowanych obiektów. Jako platformę uporządkowującą obiekty
    zabytkowe z europejskich zbiorów dziedzictwa kulturowego, archiwów, bibliotek i muzeów,
    wskazał Europeanę.


    fot. M. Wornbard

    O wiarygodności zabytku lub dzieła sztuki w postaci wirtualnej, w kontekście aspektów
    prawnych mówił Jarosław Czuba z nowopowołanego Narodowego Instytutu
    Audiowizualnego. Podkreślił, że biorąc pod uwagę działalność muzeów, bibliotek, archiwów,
    zwielokrotnione egzemplarze utworu powinny być wykonane w taki sposób by kopia
    odzwierciedlała wszystkie możliwe do oddania cechy oryginału. Dokumentem wskazującym
    na konieczność opracowania zasad i metod zapewniających najwyższą jakość modeli
    komputerowych i mechanizmów kontrolujących wiarygodność kopii jest wdrażana inicjatywa
    Karty londyńskiej, dotycząca stosowania przestrzennego obrazowania cyfrowego w
    badaniach i upowszechnianiu dziedzictwa kulturowego.


    Dwie prezentacje sponsorów – „Digitalizacja w praktyce” Krzysztofa Komorowskiego z IBM
    i „Elektroniczne archiwum dzieł sztuki  – wykorzystanie systemu informatycznego firmy
    Oracle” Jarosława Stakunia z firmy Oracle Polska  – dotyczyły aspektów technicznych
    związanych z zarządzaniem zdigitalizowanymi zbiorami, a takżę problemów z zabezpieczeniem
    przed atakami hackerskimi, długotrwałym przechowywaniem danych, oraz integracją i wymianą
    danych.


    Dwa ciekawe studia przypadku „Wirtualne Muzeum Powstania Warszawskiego” 
    (prezentowane przez Tymoteusza Pruchnika z Muzeum Powstania Warszawskiego)  i
    „System Portalowy WWW Muzeum Narodowego w Krakowie (prezentowany przez
    Romualda Rykierta z Muzeum Narodowego w Krakowie) pokazały praktyczne rozwiązania
    prezentacji wirtualnej zbiorów muzealnych.

    Warto obejrzeć oba portale. Muzeum Wirtualne Powstania Warszawskiego (1944.wp.pl)
    zawiera w zasadzie całą zdigitalizowaną realną ekspozycję muzealną oraz dodatkowe obiekty, np.
    scenki rodzajowe. Multimedialna prezentacja pamiątek i zabytków ma też elementy
    interaktywne, umożliwiające pewne formy współuczestnictwa widza.
    Portal  krakowskiego Muzeum Narodowego (www.muzeum.krakow.pl), realizowany ze
    środków unijnych, miał spełniać zadania informacyjne, marketingowe i promocyjne. Oparty o
    darmową platformę CMS, składa się z kilku modułów m.in. promocji, rezerwacji terminów
    wizyt, zarządzania finansami, serwisu www oraz sklepu internetowego.


    Konferencja pokazała jak szybko wraz z rozwojem nowych technologii zmieniają  się też
    funkcje muzeów i innych instytucji kulturalnych, metody realizacji zadań, a nawet struktura
    zbiorów i zarządzania nimi. Uświadomiła też potrzebę unifikacji metadanych nie tylko
    muzeów, ale też bibliotek i archiwów.
    Zadaniem wszystkich tych instytucji jest przecież
    prezentacja zasobów dziedzictwa narodowego, kulturowego jak najszerszemu kręgowi
    odbiorców.

    MM

    Teraz my!

    9 komentarzy

    W ramach istniejących już struktur Ogólnopolskiego
    Związku Zawodowego Bibliotekarzy i Pracowników Bibliotek
    ”Bibliotekarze Polscy”
    17 czerwca 2009 powstała Międzyzakładowa Organizacja Związku Zawodowego
    Bibliotekarzy.
    Oznacza to, iż mamy organizację, która reprezentuje pracowników
    warszawskich bibliotek.

    Bibliotekarze z Biblioteki Szkoły Głównej
    Handlowej, z Biblioteki Narodowej i Biblioteki Głównej Politechniki
    Warszawskiej będą mogli teraz razem wspierać się w działaniach na rzecz tej
    grupy zawodowej.

    Na zebraniu udało się wybrać Zarząd w skład którego weszły:
    dwie osoby z Biblioteki SGH, jedna osoba z Biblioteki Wydziałowej PW, jedna
    osoba z BN i jedna osoba z BG PW.

    Chcieliśmy, aby powstała organizacja poruszająca
    istotne sprawy dla środowiska bibliotekarzy. Jesteśmy otwarci na propozycje
    zadań do wykonania.
    Wkrótce zostanie udoskonalona strona domowa Związku (www.zzbp.pl), aby
    jeszcze lepiej się komunikować. A pracy jest dużo.

    Środowisko bibliotekarskie ma swoje specyficzne
    problemy, które należy omawiać we własnym gronie, wspomagać się, wymieniać
    doświadczeniem i informacjami.
    Chcemy współpracować z każdym, kto podnosi
    prestiż naszego zawodu, sprawia, że to co robimy jest promowane i nazywane po
    imieniu.
    Często praca bibliotekarza nie jest widoczna tak dla społeczności
    akademickiej, jak i dla społeczeństwa.

    Brak uporządkowania i jednolitych zasad widać nie
    tylko na polu warunków socjalno-bytowych pracowników.

    Oprócz obrony praw i interesów pracowniczych, chcemy też
    jako związek organizować zjazdy, wyjazdy edukacyjne, szkolenia, grupy wsparcia i inne.

    Chcemy wykorzystywać potencjał, który jest w nas i wypracowywać nowe sposoby jego realizacji.

    Czas pokaże, czy dobrze, że powstał jeszcze jeden
    Związek ludzi pracujących na Politechnice
    . Dla nas, jest to powód do radości.

    Do tej pory działaliśmy w rozproszeniu, należąc do
    wielu organizacji /lub nie/, które miały dbać o prestiż naszego zawodu.
    Teraz
    mamy Ogólnopolski Związek Zawodowy „Bibliotekarze Polscy”  i jego międzyzakładowe i zakładowe
    organizacje,
    które reprezentują nas w społeczeństwie.

     

    AK

    Dzisiaj uruchomione zostało Publiczne Archiwum Cyfrowe Agnieszki Osieckiej:

    http://www.archiwumagnieszkiosieckiej.pl


     
    Nagłówek strony Archiwum Cyfrowego Agnieszki Osieckiej

    Archiwum, powstałe z inicjatywy Fundacji „Okularnicy” i przez Fundację tworzone, jest pierwszym w Polsce tak obszernym, zdigitalizowanym archiwum poetyckim,
    dostępnym bez ograniczeń zarówno dla użytkowników indywidualnych, jak i
    instytucji naukowych.
    Archiwum obejmuje ok. 1300 teczek i 3 tysięcy fotografii, odbitek i negatywów. Oprócz osobistych materiałów poetki (rękopisy, maszynopisy, korespondencja) oraz części
    literackiej zawiera m.in. programy i plakaty teatralne oraz
    recenzje.
    W zbiorach są też dokumenty Osieckiej (legitymacje, indeksy, itp.) i
    fotografie autorstwa samej poetki, a także przedmioty do niej należące, m.in.
    otrzymane ordery, biurko, rower, aparat fotograficzny.

    Na razie zdigitalizowano i udostępniono kilka dzienników, pamiętnik z okresu dzieciństwa i zdjęcia obiektów związanych z poetką.


    Archiwum oparte jest na oprogramowaniu dLibra i należy do Federacji Bibliotek Cyfrowych.


    MM

    17 czerwca 2009 r. zbiory Biblioteki Cyfrowej Politechniki Warszawskiej przekroczyły liczbę 1000. Tysięczną publikacją jest ktoryś z numerów czasopisma Architektura i Budownictwo z roku 1932, byc może nr 1 zawierający bardzo ciekawe materiały na temat budownictwa międzywojennego w Poznaniu i Toruniu.

    Aktualnie mamy 1011 publikacji w BCPW, a odzwiedziło nas od maja 2006 r. – 1151141 czytelników.

    Wg bieżącego raportu (Google Analytics) za ostatnie 30 dni (18.05.09-17.06.09) wykorzystanie witryny wygląda tak:


    A źródła odwiedzin przedstawiają się tak:

    Szczegółowsze raporty z wykorzystania (m.in. wejścia wg wyszukiwanych słów)  można obejrzec tu.

    MM

       2 czerwca niczym trzy panny Marple z powieści Agathy
    Christi (autorki opowiadania „Żółty irys”), wybrałyśmy się na zaproszenie
    naszej koleżanki Joli B. Kucharskiej, do Ogrodu Botanicznego PAN, w galerii
    „Fangorówka” na wystawę pt.: „Nasze spojrzenia na Warszawę”, żeby zobaczyć
    zdjęcia wykonane przez Kornelię i Dariusza Kucharskich oraz Marka Ostrowskiego.

    Nie obyło się oczywiście bez pytania iść czy nie iść? Zła pogoda, pada deszcz,
    środek  tygodnia, po pracy ? Mnie z kolei
    zaintrygowała sama nazwa Galerii „Fangorówka”. Od czego pochodzi? Jaka była
    historia jej powstania? Czy znajdę odpowiedź idąc na wystawę? Czy
    chodząc po ogrodzie będziemy umiały trafnie określić nazwy gatunków drzew,
    roślin, kwiatów ?

    Kiedy po trwającej około 1
    godz. podróży metrem do ul. Wilanowskiej, a potem autobusem 139 dotarłyśmy do
    samego Ogrodu, idąc wzdłuż szpaleru drzew starałyśmy się zgadnąć jakie ich
    gatunki zostały posadzone wzdłuż terenu ogrodu. Niezrównana miłośniczka
    przyrody – Viola w mig podawała nam nazwy drzew: tulipanowiec, magnolia,
    miłorząb japoński, wspominając kiedy to zapoznała się z nimi po raz pierwszy.
    Pani kierownik, również pasjonująca się przyrodą, trafnie odgadywała niektóre z
    nich.


    fot. M. Miller. Ogrod Botaniczny w Powsinie


    W samym ogrodzie nie mogłyśmy oderwać oczu od różnobarwnych irysów jak z
    obrazu Van Gogha oraz gatunków traw, pośród których chciałoby się
    schować. Po drodze natknęłyśmy się na szklarnię, w której był duży wybór roślin
    do ogrodu.


    fot. M. Jankowski. Ogród Botaniczny w Powsinie


    Przywitane przez naszą koleżankę oraz państwa Dariusza i Kornelię
    Kucharskich nagle w tym dżdżystym dniu poczułyśmy radość z obcowania ze sztuką.
    Warszawa, ale jakże inna niż na co dzień. Zdjęcie zrobione przy pomocy
    podczerwieni bardziej przypominało namalowaną abstrakcję. Jedynie można było
    rozpoznać kępę drzew. Przechodzący ludzie na Dworcu Centralnym wzdłuż budynku
    byli bardziej cieniami wyłaniającymi się pośród muru. W niebieskim dachu
    pobliskiej Arkadii odbijało się niebo w odcieniach niebiesko-sino-białych, a
    budynek Mariota przypominał pionową równie niebieską płaszczyznę. Zakątki
    warszawskiego Starego Miasta mogły się kojarzyć z okolicami Starego Miasta w
    Pradze. No i w tle muzyka Vivaldiego: „Wiosna” z „Czterech pór roku”. Co za
    uczta dla duszy!


    fot. Jolanta B. Kucharska


    Nie zdradzimy jednak wszystkich tajemnic sztuki, którą na nowo
    odkryłyśmy .

    Odkryjcie je sami przychodząc w ten długi weekend do Ogrodu
    Botanicznego PAN, gdzie wystawę można oglądać do 28 czerwca, a w lipcu i
    sierpniu będą inne wystawy: rysunku Jerzego Szczepankiewicza oraz wystawa
    poplenerowa malarstwa p.t. „50 lat Kampinoskiego Parku Narodowego”.

    Natomiast
    zachętą niech będzie strona Ogrodu Botanicznego PAN: www.ogrod-powsin.pl, adres strony Państwa Kucharskich: www.kucharscy-foto.comli.com
    a także strony dotyczące p. Marka Ostrowskiego: www.samper.pl/informacja_obrazowa ; www.fotopolis.pl

    Podsumowując, każda pasja
    jest czymś szczególnym. Pan Ostrowski i Państwo Kucharscy pozwalają uwierzyć,
    że dzięki takim ludziom nie zginie pamięć o świecie spostrzeganym w którym jest
    nam dane żyć, a dokumentacja jednego miejsca jest wejściem w świat globalnej
    wioski na łamach Internetu.

     

    PS. Na pytanie od czego pochodzi nazwa Galeria
    „Fangorówka” nie znalazłam odpowiedzi a także nie sposób poznać wszystkie nazwy
    drzew, roślin i kwiatów znajdujących się w ogrodzie, ale odpowiedzi na pierwsze
    pytanie będę szukać dalej z iście dedektywistyczną pasją. A może ktoś już zna
    odpowiedź na nie?

    MK

    Wspomnienia z praktyki

    W dniach 11 do 22 maja
    odbyłam praktykę w Bibliotece SGGW. To nie była dobrowolna decyzja ale wymóg
    formalny, który wg najnowszych przepisów, musiałam wypełnić pracując na swoim
    stanowisku. Bibliotekarze posiadający inne niż kierunkowe studia bez względu na
    długość stażu pracy muszą ukończyć studia podyplomowe bibliotekoznawcze.
    Niezależnie od kierunku ukończonych studiow muszą też przejść miesięczną praktykę
    w innej niż macierzysta bibliotece naukowej
    .

    Piszę o tym tak dokładnie aby przypomnieć niektórym koleżankom, którym
    nie chce się wybrać na taką praktykę (mnie też się nie chciało) aby się
    zmobilizowały bo czas nieubłaganie leci. Mamy na to 5 lat od wejścia ustawy w życie.
    Ponieważ trudno było nam ustalić w Oddziale czy to będzie do końca tego czy
    przyszłego roku, zdecydowałam się na praktykę już teraz.

    Najtrudniej było
    podjąć decyzję gdzie pójść. Zorientowałam się, że większość moich koleżanek dręczy BUW, więc postanowiłam chwilowo im odpuścić i wybrałam Bibliotekę SGGW, w
    której dawno już nikt z naszej biblioteki nie był. Zasięgnęłam informacji i
    dowiedziałam się, że jest tam podobno wspaniała atmosfera, cudowni ludzie i że
    będę tam mile widziana bo oni już tacy są – very friendly.

    Znalazłam ich stronę
    w Internecie
    http://www.bg.sggw.waw.pl/

    i…to był szok. Pamiętałam Bibliotekę SGGW na ulicy Rakowieckiej, stare gmachy
    mające swój urok a tu nagle widzę piękny, nowoczesny budynek – szkło i metal,
    ogromne przestrzenie, w centrum studenckiego kampusu. Dużo zieleni, terenów
    rekreacyjnych, adres Nowoursynowska 161. Dojazd metrem i kilka przystanków
    autobusem. Trochę daleko ale warto podjąć taką wyprawę
    .

    Biblioteka rozpoczęła działalność w nowym gmachu w
    1999 roku. Duża część zbiorów (ponad 30 tysięcy) znajduje się w wolnym
    dostępie. Biblioteka jest w pełni skomputeryzowana i wyposażona w
    najnowocześniejszy sprzęt komputerowy. W lokalnej sieci pracuje 115 stanowisk.
    Dla użytkowników przeznaczono 55 komputerów. Wierzcie mi to robi wrażenie jak
    się wejdzie do biblioteki.

    fot.1-3  ze strony domowej Biblioteki SGGW

    Pierwszy tydzień praktyki obejmował zapoznanie ze
    strukturą organizacyjną Biblioteki. Każdego dnia pracowałam w innym oddziale.
    Zaczęłam od Ośrodka Informacji Naukowej. Potem był Oddział Wydawnictw Ciągłych
    następnie Oddział Udostępniania Zbiorów i Magazynów, Studencka Wypożyczalnia
    Podręczników, Sekcja Obsługi Informatycznej i coś czego u nas nie ma Sekcja
    Druków Dalszej Gospodarki, która zajmuje się dubletami.

    Mimo, że pracujemy w
    tym samym systemie a jest to Aleph, praca tam przebiega nieco odmiennie.
    Niektóre rozwiązania mnie zdumiewały np. wszystkie materiały po opracowaniu (książki
    i czasopisma) najpierw trafiały do ośrodka Informacji Naukowej, gdzie pracownicy
    pieczołowicie przeglądali każdy tytuł w poszukiwaniu publikacji pracowników
    SGGW. U nas Odział Opracowania, często co dzień, przekazuje do magazynu tak
    duże ilości książek, że wożenie ich do OIN-u byłoby chyba zbyt kłopotliwe.
    Natomiast znalazło się tam rozwiązanie, które bardzo mi przypadło do gustu.
    Stanowisko, zwane potocznie przez pracowników „jajem” w którym pełniła dyżur
    jedna osoba, na stałe zatrudniona od 12-19, która przez cały ten czas była do
    dyspozycji użytkowników. OIN mógł więc spokojnie pracować na zapleczu, skupiać
    się nad tworzeniem różnorodnych baz, przygotowywać i prowadzić szkolenia.

    Zbiory
    w wolnym dostępie ustawione są według UKD i kolorów umieszczonych na grzbietach
    książek. W czytelniach nie ma dyżurów bibliotekarzy. Nikt nikomu nie patrzy na
    ręce. Od tego jest doskonały monitoring i panowie strażnicy, którzy są przez
    cały czas do dyspozycji tylko biblioteki. Miejsce gdzie składa się rewersy
    usytuowane jest zupełnie na uboczu. Myślę, że taka sytuacja jest wymuszona architektonicznie
    ale podobno się sprawdza. Studenci mają dużą swobodę w buszowaniu po zbiorach.
    Muszę przyznać, ze podczas moich dyżurów zachowywali się bez zarzutu. O
    kserokopiarkach, drukarkach, w tym kolorowych i machinie do samodzielnego
    wypożyczania i zwrotów książek nie wspomnę.

    Wypożyczalnia zajmuje osobny gmach.
    Jest czynna, o zgrozo, nawet w niedzielę. Już samo wejście robi wrażenie. W
    holu stoją dwa rzędy nowoczesnych stanowisk komputerowych tylko do
    przeszukiwania katalogu i zamówień. Obok (nie liczyłam) ale chyba z siedem
    stanowisk do wypożyczeń. Przed stanowiskiem krzesełko dla użytkownika. Obsługa
    kompetentna i fachowa. Nawet jak się znalazł malkontent to wychodził
    uśmiechnięty i uskrzydlony. 

    Bardzo mile wspominam dzień spędzony z
    bibliotekarzem systemowym. To był bardzo twórczy czas pracy. Byłam ciekawa, jak
    rozwiązali niektóre sprawy związane ze współpracą z NUKAT, które nie do końca
    mnie zadawalają. Nasza rozmowa to była wspaniała wymiana doświadczeń.
    Siedziałyśmy z nosami w komputerze i tylko padało: jak to u was działa? a wy
    jak to rozwiązaliście? a zrobiłam taki mały programik, o Boże jaki wspaniały,
    prześlij mi go, a jak wy kontrolujecie spójność swojej bazy z NUKAT?, informatyzacja
    opracowała kwerendę i robią mi to na życzenie, błagam umów mnie z nimi, niech
    mi to pokażą, ja im sprzedam co innego. I tak nam minął dzień. Do Oddziału
    Informatyzacji byłam zapraszana kilka razy. Głównie z powodu tego, iż Biblioteka
    SGGW przygotowuje się do zakupu programu do tworzenia biblioteki cyfrowej więc służyłam
    im swoim doświadczenie. Sama też czerpałam całymi garściami z ich wiedzy.

    Drugi
    tydzień praktyk spędziłam w Oddziale Opracowania/Gromadzenia. To to co kocham
    najbardziej. Miałam nadzieję, że wreszcie się odwdzięczę za serdeczne przyjęcie
    i coś skataloguję. Tak też się stało. Panie naszykowały dla mnie stosik
    delikatnie mówiąc kłopotliwych wydawnictw. To było prawdziwe wyzwanie. Światowe
    raporty żywienia we wszystkich językach świata i inne okropności. Myślałam, że
    tylko my mamy trudne książki. Czasem jednak dobrze odwiedzić koleżanki z innej
    biblioteki aby zrozumieć, że nie jesteśmy pępkiem świata.

    MW

    Bibliotekarskim zezem odc. 2

    Szare Myszki? Oj nie,
    przynajmniej nie u nas. Mamy bibliotekarki kompetentne, wykształcone,
    zasadnicze, dobrze ubrane. Ale niektóre wtapiają się w tło…. Te są bardzo kolorowe,
    choć nie zewnętrznie. Nie od razu widać, że całą duszą są oddane pasjom. Czasem przemykają przez korytarze uczelni, niezauważone
    przez otoczenie. Jednak kiedy zechcą się odezwać to przyćmiewają wszystkie
    biblioteczne gwiazdy.

    Można ich nie lubić, można im zazdrościć wiedzy i umiejętności
    ale nie sposób pozostać wobec nich obojętną. To są wybrańcy Bogów – kocha się
    je lub nie cierpi. Ja je uwielbiam.

    Kiedy zaglądam rano do pokoju, w
    którym siedzi X., widzę ją chmurną, walącą w klawiaturę i ślepą na otoczenie.
    Mówię radośnie „cześć” nie licząc, że zaszczyci mnie odpowiedzią. Uch… dziś
    mam szczęście – zauważyła mnie. Wyprostowała się. Nieobecnym wzrokiem omiotła
    sufit. Oj… tylko tak mi się wydawało… Złapała za telefon i ryczy do
    słuchawki jak zraniona lwica! Cichutko wymykam się na palcach… Widać ktoś coś
    nabroił. Jak to dobrze, że nie ja jej podpadłam. Hi, hi!

    Często nie mam sumienia zawracać jej głowy, bo widzę, że
    znów coś robi. Ale kiedy się do niej zwrócę o pomoc – zawsze mi jej
    udzieli.

    Nie sposób wymienić ile się od niej nauczyłam. Wcale nie
    przyznam się ile jej zawdzięczam.

    X. nie ma cierpliwości dla opornych na wiedzę i dla tych,
    którzy są leniwi albo „cwaniakują”. Jest uczciwa i sprawiedliwa. Dobrze zna się
    na ludziach, wie kto ile jest wart.

    Można o niej powiedzieć – żadnej pracy się nie boi: gotuje,
    piecze …że palce lizać. Jej ciasta są osławione w całej bibliotece. Mniam!

    Jeśli kogoś interesuje balet – to ma z nią o kim i o czym
    porozmawiać.

    Tylkonie radzę nacisnąć jej na odcisk… Wielcy nie mają względów
    ani dla dużych ani dla maluczkich.

     
    A teraz popatrzcie sobie na naszą
    Y. Nie mam pojęcia, czy zwraca uwagę na przyziemne sprawy. Ale pewnie zwraca –
    wystarczy poznać jej dzieci, mogłyby być dumą każdej matki. Widać, jak wiele
    czasu ofiarowała swoim synom. Nie będę zabierać tematu mojej koleżance, która
    obiecała napisać kilka słów o wernisażu, na który zostałyśmy zaproszone.

    Y. zna się na kartografii, na sztuce, ikonografii
    ale i na ogrodnictwie. Potrafi razem z synem wydłubywać korniki, żeby pomóc mu
    w zbieraniu materiału do badań nad ich populacją w Puszczy Kampinowskiej. Albo
    jakiejś innej puszczy.
    ..

    No wiem, na wszelkich wyjazdach, czy firmowych
    uroczystościach
    ciężko ją dostrzec spoza aparatu fotograficznego.
      Pstryk, pstryk… Zanim się człowiek
    zorientuje
    już jest uwieczniony. Myślicie, że pasja fotografowania jest do
    powstrzymania?
    Można się nabrać na te brązowe oczy łani.
    .. Na szczęście ma
    dobre serce
    i nie wszystkie swoje fotografie udostępnia publiczności.

    To kobieta – naukowiec. Wie wszystko o Kresach. Nieustannie
    pisze referaty, artykuły. Publikuje od lat. Drodzy Państwo – mamy w swoim
    gronie Historyka Sztuki!

    Niech mi kto powie, że bibliotekarka to szara mysz!

     

    VF 

     

     

     

     

     
      
       Takie pytanie zadaję sobie od chwili,
    kiedy
    zadzwoniła do mnie Jolanta Kudrawiec z Biblioteki Uniwersytetu
    Białostockiego
    występując z inicjatywą założenia Związku Bibliotekarzy.

       Przynależność do czegokolwiek… jakoś nienajlepiej
    mi się kojarzyła.
    Czułam wewnętrzny sprzeciw, kiedy proponowano mi wstąpienie
    do ZZ Solidarność czy do ZNP. Nie widziałam siebie w tych strukturach.

       Praca jaką włożyłam na etapie
    tworzenia statutu, wertowanie przepisów i ustaw, wypełnianie i składanie w KRS
    dokumentacji?


       A może zwyczajny
    podziw dla postawy naszych koleżanek i kolegów, którzy chcą zająć się niezwykle
    ważnymi dla całego środowiska sprawami
    .
     

    Co takiego ma
    Białystok i dlaczego nie ma tego Warszawa?
     


       W Białymstoku bibliotekarze czują
    potrzebę otwarcia się na całe środowisko. Chcą rozwiązań nie tylko lokalnych.
    Wiedzą, co trzeba zrobić aby decyzje podejmowane  w sprawach związanych z naszą profesją były konsultowane
    merytorycznie ze środowiskiem. Nie godzą się aby decydowały o naszym losie
    osoby nie znające realiów związanych z zawodem.

    Nie wierzymy, że
    warto podejmować działania?

    Bibliotekarze – jak dotąd – są
    osamotnieni  we wszelkich działaniach.
    Chętniej kibicują innym  aniżeli
    decydują się poświęcić prywatny czas i energię na podejmowanie inicjatyw.

    Obawa aby nie narazić się, nawet kiedy lęk trudno uzasadnić,
    jest powszechna.

    Nie potrafimy siebie promować w sposób profesjonalny. Nawet
    na terenie Uczelni z trudem znajdujemy partnerów, którzy zechcieliby  skorzystać z oferowanego przez bibliotekarzy
    dostępu do informacji (choćby przy promocji atrakcyjnych baz danych itd.).

    No i co dalej
    Violetto?

     Poczułam ogromny szacunek dla
    naszych koleżanek. Pomyślałam, że ich entuzjazm powinien udzielić się całemu
    środowisku. Dobrze by było gdyby inicjatywa została nie tylko zauważona ale
    wprowadzona w życie.

    Znalazło się (hura!) wielu
    chętnych do wstąpienia do Związku. (Kraków, Siedlce, Białystok, dwie biblioteki
    w Warszawie). Oni widzą potrzebę utworzenia „naszego związku”. Mówienia o
    naszych mocnych stronach i zadbania aby nie było słabych.

    Wymagania wobec bibliotekarzy
    rosną. Potrafimy im sprostać. Coraz więcej osób podnosi kwalifikacje,
    uczestniczy w konferencjach naukowych, szkoleniach, warsztatach. Wiele osób
    pisze artykuły i referaty. Pracujemy bardzo dobrze. Orientujemy się w prawie
    bibliotecznym. Rozumiemy jak ważne jest wspólne działanie, czego przykładem są
    prace w zespołach zadaniowych. Dzieje się bardzo wiele dobrego. Warto o tym
    rozmawiać, promować nasze inicjatywy i działania w konsekwencji otrzymywać z
    tego powodu gratyfikacje.

    Warto przypominać nie tylko użytkownikom bibliotek, że jesteśmy
    niezbędnym ogniwem pomiędzy nauczycielami akademickimi a studentami świadcząc
    usługi wspomagające proces edukacyjny. O tym powinno wiedzieć Ministerstwo
    Edukacji i Szkolnictwa Wyższego, Prezydent RP, Parlamentarzyści, na których
    oddajemy głosy w okresie wyborów.

    Mamy już pewne doświadczenie w
    podejmowaniu wspólnych inicjatyw. Przypomnę, że kiedy weszła w życie Ustawa o
    Szkolnictwie Wyższym, która odebrała nam prawo do dłuższego wymiaru urlopu  nastąpiło – co prawda nieprzyjemnie – ale
    jednak przebudzenie bibliotekarzy. Do tej pory uważano powszechnie, że już nie
    może być gorzej. Wtedy w większości bibliotek uczelni wyższych dało się
    zauważyć nie tylko ożywienie ale przede wszystkim pojawiła się świadomość jak
    ważne jest zjednoczenie się w działaniach. Zawiązała się grupa, która
    rozpoczęła prace mające na celu przywrócenie lub zachowanie prawa do dłuższego
    wymiaru urlopu (nieliczni potrafili wywalczyć sobie zachowanie 36 dniowego
    urlopu.). Zwrócono się do Rzecznika Praw Obywatelskich, Ministerstwa Edukacji
    Narodowej, IM Rektorów Uczelni Wyższych, kolegów i koleżanek z bibliotek
    uczelnianych w całym kraju.

    Krajowa Rada Nauki w projekcie Nowelizacji Ustawy nie
    pominęła sprawy urlopów dotyczących naszego środowiska. Jaka jest szansa, że
    zapis ten nie zostanie usunięty przez decydentów? 

    To będzie zależało także od nas. Wierzę, że nie wszyscy
    pogodzili się z tym, że wolno nam odebrać coś nie dając nic w zamian.
    Rozumiemy, że przyzwalając na taką decyzję, przyzwalamy także na kolejne,
    niedobre dla nas rozwiązania.

    Tak. Mamy wiele spraw do
    załatwienia. Ustawa o Bibliotekach. Kwestia awansów w bibliotekach różnych
    typów, podnoszenia kwalifikacji poprzez zdanie egzaminu na bibliotekarza
    dyplomowanego (czy za chwilę nie okaże się, że nie jest on honorowany?).

    Związek przede wszystkim ma bronić interesów swoich
    członków. Ci, którzy do Związku należą dyktują, które sprawy należy traktować
    priorytetowo.

    Co tam,
    dobrodzieju, w Bibliotece Głównej Politechniki Warszawskiej?
     

    Dnia 27 maja 2009 roku w
    Bibliotece Głównej PW odbyło się spotkanie informacyjne o Związku Zawodowym
    Bibliotekarzy i Pracowników Bibliotek. Zaproszono wszystkich pracowników.
    Przyszli przede wszystkim goście – sekretarz Związku Zawodowego Bibliotekarzy -
    dr Adam Stopa; członek Zarządu – mgr Anna Pośnik; przedstawiciel ZZ Solidarność
    z Biblioteki Narodowej – Stanisław Kamiński; przedstawiciel ZZ Solidarność
    Biblioteki Głównej Politechniki Warszawskiej mgr Sławomir Połotnicki.
    Zainteresowanie spotkaniem potwierdziło swoim przybyciem dziesięć osób.

    To bardzo dużo, zważywszy, że wielu bibliotekarzy
    uczestniczyło w konferencjach zorganizowanych poza Warszawą oraz było zajętych
    przy organizowaniu wystawy. Ponadto w oddziałach mających bezpośredni kontakt z
    użytkownikiem nie można było zapewnić pełnej obsady. Dlatego wszystkim przybyłym
    bardzo dziękuję. Rozumiem jak trudno jest nam wszystkim oderwać się od
    codziennych zadań.

    Mamy Związek
    Zakładowy – czy nie? …z godnością
    płyniemy „po warszawsku.”

    Wpłynęło do mnie 10 deklaracji od
    osób, które chcą założenia Związku. Taka liczba chętnych  wystarczy abyśmy mieli swój Związek
    Zakładowy. Trzeba tylko wybrać Zarząd na osobnym spotkaniu.

    Spraw do załatwienia jest przytłaczająco dużo. Przede
    wszystkim pragniemy aby w środowisku uczelni zauważono, że istniejemy jako
    silna grupa współuczestnicząca w procesie dydaktycznym poprzez min. dbałość o
    zasoby, oferowanie dostępu do informacji, szkolenia.

    Potrzeby naszego środowiska powinny być uwzględniane przy
    podziale funduszy w uczelni.  Powinniśmy
    współdziałać z innymi działającymi na terenie Politechniki Warszawskiej
    Związkami jako bibliotekarze a nie jako pracownicy nie będący nauczycielami
    akademickimi. Postrzegani jesteśmy jako administracja a nie jako kompetentni,
    wykształceni bibliotekarze  oferujący
    dostęp do wiedzy.

    Chcemy, także, włączyć się w działania wspierające
    Ogólnopolski Związek Zawodowy Bibliotekarzy i Pracowników Bibliotek.

    Trzymajcie kciuki!

    Deklaracja członkowska dostępna jest na stronie ZZBPB: zzbp.site40.net/media/download/deklaracja.pdf
    kontakt email: zzbpb@bg.pw.edu.pl

    VF

    W sobotę (30 maja) odbył się w Warszawie 13 Piknik Naukowy, tym razem poświęcony astronomii, pod hasłem „Nauka wśród gwiazd”.
    Jest to największa tego typu impreza w Europie. W 220 namiotach prezentowało się ponad 250 instytucji z Polski i zagranicy. Pomimo niesprzyjającej pogody tłumy zwiedzających miały okazję obejrzeć ok. 1000 pokazów.
    W  Miasteczku Politechniki prezentowały się koła naukowe PW.
    Namiot „biblioteczny” był chyba tylko jeden, Centralnej Biblioteki Rolniczej, która oprócz prezentacji multiemedialnych baz elektonicznych, urządziła kącik czytelniczy, a w nim pokazano XIX-wieczne czasopisma i monografie związane z astronomią, a także reprinty epokowych dzieł astronomicznych, takich jak „O obrotach sfer niebieskich”.
    Archiwum Państwowe m.st. Warszawy przedstawiło dawną kartografię warszawską, a Muzeum Literatury zorganizowało warsztaty poświęcone Stanisławowi Lemowi.
    W namiocie Pracowni badań i edukacji historycznej można było obejrzeć prasę Gutenberga, pierwsze druki i drzeworyty poświęcone astronomii. 


    Miasteczko Politechniki


    Namiot Archiwum m.st. Warszawy


    Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza


    Kącik czytelniczy


    Prasa Gutenberga w namiocie Pracowni badań i edukacji historycznej


    Drzeworyty


    Pieczęcie
    fot. 1-7. M.Miller

    MM

    Powered by WordPress Web Design by SRS Solutions © 2017 bgpw blog Design by SRS Solutions

    • RSS