Biolodzy odkrywają tajemnice starych manuskryptów

Średniowieczne manuskrypty kojarzą się nam z pięknymi  iluminacjami, monumentalnymi rozmiarami i  bogatymi oprawami. Większość zachowanych manuskryptów nie wygląda jednak aż tak imponująco, mało zachowało się w kompletnym stanie.   Wiekowe rękopisy stanowią   dla badaczy kopalnię informacji dotyczących nie tylko historii książki czy piśmiennictwa, ale dziejów Średniowiecza. Działania biologów, badających średniowieczne ewangelie w jednej z najstarszych bibliotek europejskich, w bibliotece Oxford, opisała Ann Gibbons w artykule „Goats, bookworms, a monk’s kiss: Biologists reveal the hidden history of ancient gospoels”. Już sam tytuł  artykułu „Kozy, mole książkowe i pocałunek mnicha” działa na wyobraźnię niemal tak, jak „Bogowie, groby i uczeni” C.W. Cerama (klasyka literatury popularnonaukowej o archeologii). Przy pomocy misternych narzędzi biolodzy badają uszkodzenia ksiąg, mikroskopijne otwory wydrążone przez robaki, ich zachowane odchody, ślady DNA zarówno niszczących manuskrypty insektów, jak i  dawnych użytkowników. W oryginalnej, białej skórzanej okładce rzadkiej XII-wiecznej kopii Ewangelii wg św. Łukasza, biolog Blair Hedges, badając kanaliki zrobione przez larwy chrząszczy  w dębowej podstawie okładki, przechodzące również przez wierzchnią warstwę skóry, określił wiek tych otworów na 900 lat.  Badania wykazały, że do wykonania księgi użyto skór pięciu różnych gatunków zwierząt: cieląt, dwóch gatunków jeleni (prawdopodobnie jelenia szlachetnego i daniela), owiec i kóz.

Naukowcy wykorzystują wielowiekowe  DNA i proteiny do odkrywania biologicznej sfery ksiąg. Główny problem w prowadzeniu badań, znany wszystkim bibliotekarzom, chroniącym księgi, jest taki, że  rzadkie książki, takie jak wspomniana kopia Ewangelii Łukasza, są delikatne; bardziej inwazyjne metody mogłyby spowodować uszkodzenie stron. Bibliotekarze nie zgadzają się na pobieranie próbek w postaci fragmentu, choćby mikroskopijnego, strony czy okładki. Kiedy biochemik Matthew Collins i Sarah Fiddyment, doktor nauk archeologicznych na uniwersytecie w York, zwracali się do bibliotekarzy z York’s Borthwick Institute for Archives z prośbą o zgodę na badania, powiedziano im, że nie wolno  pobierać fizycznych próbek pergaminu z kart rękopisów, ponieważ są to przedmioty zbyt cenne, jako obiekty dziedzictwa kulturowego.  Naukowcy znaleźli bezpieczną metodę zdobycia próbek (stosowaną zresztą przez samych bibliotekarzy do konserwacji ksiąg), używając gumki z polichlorku winylu. Na gumce zbierają się włókna pochodzące ze stron. Mikroskopijne szczątki zawierają cenne wskazówki dotyczące książki. Poprzez wydzielenie białek i innych fragmentów biologicznych i zbadanie ich spektrometrem identyfikującym różne związki według ich masy – badacze mogli zdobyć różnego rodzaju informacje na temat manuskryptów. Średniowieczne rękopisy stanowią mało dotychczas wykorzystany magazyn informacji biologicznych, które mogą ujawnić ukryte aspekty średniowiecznego życia, od hodowli i ekonomii po panujące wówczas choroby.

Fascynująca prezentacja pokazująca badania nad manuskryptami:

Sympozjum w Bodleian, poświęcone nowym sposobom analizowania starożytnych ksiąg,  zgromadziło biologów, bibliotekarzy, mediewistów, a nawet współczesnego skrybę. Naukowcy, dzięki badaniom biologicznym, mają nadzieję ujawnić tętniący życiem średniowieczny świat mnichów, pisarzy, poetów, szlachty – ludzi, którzy dotykali stron książek na przestrzeni wieków.

Centralnym punktem sympozjum było przedstawienie wyników badań nad wspomnianą Ewangelią wg św. Łukasza, księgą wykonana ok. 1120 roku w klasztorze Świętego Augustyna w Canterbury, którą organizatorzy przedstawili jako wzorcowy model dla „360-stopniowej analizy każdej książki”. Jest to jeden z niewielu manuskryptów, który przetrwał od tamtych czasów z oryginalną okładką i w dobrym stanie. Zespół M. Collinsa opracował metodę identyfikacji starożytnych gatunków poprzez różnice w sekwencjach aminokwasowych kolagenu i innych białek zachowanych w skamielinach.  Okazało się, że okładka księgi została wykonana ze skóry sarny, gatunku powszechnego w Wielkiej Brytanii, ale pasek grzbietu ze skóry jelenia szlachetnego lub daniela, zwierząt sprowadzonych z kontynentalnej Europy, prawdopodobnie przez Normanów po ich inwazji w 1066 roku.  W okresie, kiedy powstawała księga (lata 20 XII w.), właściciele ziemscy i klasztory zasiedlali swoje parki i lasy w gatunki większych jeleni. Sam rękopis zrobiony był ze skóry młodych cieląt, jednak Jiří Vnouček, konserwator pergaminu i papieru w Bibliotece Królewskiej w Kopenhadze, analizując księgę, stwierdził, że jej fragment jest wykonany ze skóry innego zwierzęcia. Po kolejnych badaniach okazało się, że była to skóra kozy, rzadko wykorzystywana jako pergamin i tylko w mniej zamożnych regionach. Dalsze analizy wykazały, że manuskrypt składał się ze skór z około 8,5 cieląt, 10,5 owiec i połowy kozy. Dla naukowców ta konstrukcja księgi, z przeplatających się skór cielęcych i owczych, była prawdziwą niespodzianką. Podobną strukturę manuskryptu z kilku przeplatających się rodzajów skór stwierdzono też w innych pochodzących ze skryptorium Christ Church w Canterbury średniowiecznych rękopisach z okresu 1125 -1150. DNA z pergaminów pozwoliło  zidentyfikować konkretne rasy zwierząt i ich ówczesne wykorzystanie. Badając DNA z fragmentów pergaminu zespół Collinsa wykazał, że w pewnym okresie wystąpiła duża zmiana w rasach hodowanych owiec pochodzących z półwyspu Zjednoczonego Królestwa, od  odmiany czarnej wysokogórskiej do bardziej mięsistej, nizinnej rasy.

Badania Ewangelii z York, prowadzone przez Matthew Teasdale z Trinity College w Dublinie wykazały, że 20% uzyskanego z powierzchni stron DNA, pochodzi od ludzi lub drobnoustrojów im towarzyszących. Jest to jedyny ocalały egzemplarz Ewangelii, zawierający przysięgę składaną przez kleryków brytyjskich w okresie od XIV do XVI wieku, do dziś jeszcze używaną w ceremonii. Strony zawierające przysięgi były dotykane, czytane, całowane, a więc szczególnie  bogate w DNA drobnoustrojów pochodzących od ludzi, co pozwoliło naukowcom zidentyfikować bakterie z rodzaju gronkowców czy Propionibacterium, wywołujące trądzik młodzieńczy. Wiele średniowiecznych rękopisów zawiera strony o zaciemnionych lub przebarwionych obszarach i rozmazanych odciskach palców, ślady regularnego dotykania lub całowania dawno temu. Analiza biologiczna takich śladów w modlitewnikach używanych kiedyś przez jedną osobę, mogłaby pozwolić na wyodrębnienie oryginalnego DNA głównego użytkownika książki. Na przykład obraz Chrystusa na krzyżu w Mszale Gildii Tkaczy z Haarlem (ok. 1400 r.) był najwyraźniej całowany przez holenderskiego kapłana,. Badania śladów tego DNA mogą ujawnić nawet włosy i kolor oczu księdza, jego dolegliwości i pochodzenie.

https://jhna.org/wp-content/uploads/2017/05/Rudy2.1-2_fig-01-319x400.jpg

Missal of the Haarlem Linen Weavers Guild, North Holland (Haarlem?), ca. 1400-10, Haarlem, Stadsbibliotheek, Ms. 184 C 2 (Photo: Byvanck archive; artwork in the public domain)

O badaniach tegoż Mszału Tkaczy, przy użyciu densytometru, można dowiedzieć się z artykułu Kathryn M. Rudy „Dirty Books: Quantifying Patterns of Use in Medieval Manuscripts Using a Densitometer” (Journal of Historians of Netherlandish Art (vol.2.1-2). Artykuł ten przedstawia nową technikę densytometrii, umożliwiającą zmierzenie stopnia korzystania przez  czytelnika z tekstów w modlitewniku (czy innej książce). Użytkownicy średniowiecznych ksiąg modlitewnych, godzinek, mszałów, pozostawili oznaki czytania w postaci odcisków palców na marginesach. Ciemność tych śladów koreluje z intensywnością używania stron książek. Densytometr (urządzenie fotoelektryczne służące do pomiaru gęstości optycznej materiałów) może ujawnić, które teksty były ulubione, najczęściej czytane.

 

Ilustracja z cyt. artykułu – modlitewnik z widocznymi ciemnymi śladami „uzywalności” (Prayer book in Latin, Eastern Netherlands (near Arnhem), ca. 1475-85)

 Na konferencji w Bodleian Library niektórzy naukowcy wysuwali pomysły uzyskiwania DNA znanych osób, takich jak Isaac Newton, który pozostawił wiele pamiętników i dokumentów. Inni uczeni byli bardziej zainteresowani badaniem kołatków i innych owadów żerujących na książkach. Biolog Blair Hedges ogłosił, że wydrążone przez robaki tuneliki, które zmierzył w Ewangelii wg św. Łukasza, mają średnicę 1,3 mm, co sugeruje, że zostały wykonane przez kołatka domowego, pospolitego północnoeuropejskiego chrząszcza. Potwierdziłoby to, że manuskrypt został wykonany w Wielkiej Brytanii lub Europie północnej, a nie na południu Europy. DNA moli książkowych może dostarczyć wskazówek, kiedy i gdzie przedmioty takie jak książki powstały, gdzie były przewożone i używane – powiedział Hedges.

Niektórzy mediewiści są zachwyceni, że biolodzy mogą pomóc im w badaniach, inni są nieco zrezygnowani. Jak powiedział jeden z historyków średniowiecza: prowadzę badania pisma odręcznego, analizuję dialekty, żeby określić wiek manuskryptu, a  teraz mogę po prostu pójść i  zapytać o to biologa.

 

Źródła:


http://www.sciencemag.org/news/2017/07/goats-bookworms-monk-s-kiss-biologists-reveal-hidden-history-ancient-gospels


https://www.livescience.com/60111-medieval-gospel-animal-proteins.html


http://blogs.bodleian.ox.ac.uk/theconveyor/2010/11/05/medieval-manuscripts-2010-bindings-masterclass/


http://blogs.bl.uk/digitisedmanuscripts/


https://jhna.org/articles/dirty-books-quantifying-patterns-of-use-medieval-manuscripts-using-a-densitometer/

MM


  • RSS